Czterokrotny mistrz świata zachował pole position do pierwszego w historii sprintu w Singapurze. Sędziowie nie podjęli dalszych akcji w kontekście wyprzedzenia przez niego Lewisa Hamiltona w warunkach pojedynczej żółtej flagi.
Start Maxa Verstappena z pole position do singapurskiego sprintu stał pod znakiem zapytania. Wszystko z powodu wyprzedzenia - będącego na wolnym kółku - Lewisa Hamiltona w warunkach pojedynczej żółtej flagi w SQ1, o czym przez radio od razu zameldował Brytyjczyk.
Holender od razu za to podkreślił, że rozpoczął już proces zwalniania, a minięcie rywala wynikało z dużej różnicy prędkości. Sędziowie przychylili się do tej opinii, zauważając, że w ciągu 40 metrów od wjazdu w żółtą strefę przestał naciskać na gaz, a jego prędkość w momencie wyprzedzania była o około 70 km/h niższa niż podczas innego szybkiego kółka w tej sesji.
Ponadto Verstappen zaznaczył, że musiałby bardzo mocno zahamować, aby uniknąć tego manewru, a to mogłoby stworzyć niebezpieczną sytuacją na torze. W związku z tym chociaż stwierdzono fakt wyprzedzania w warunkach żółtej flagi, arbitrzy postanowili odstąpić od jakichkolwiek działań.
© Red Bull


09.10.2026 18:13
4
11
Podwójne standardy...
09.10.2026 18:53
4
11
Gdzie Max nie może tam FIA pomoże
09.10.2026 21:36
4
5
Dał łapówkę pewnie aby kary uniknąć. Skandal. Sędziowe faworyzują tego hejtera maxa niestety. Karma wróci do maxa prędzej czy później
10.10.2026 10:02
0
1
Hamilton nie musiał o tym powiadamiać, donosić na Maxsa, a dlaczego to zrobił ? Bo widział, że Max może być najlepszy. Hamilton zrobił to dla własnej ewentualnej korzyści na stracie. Tak i na Hamiltona inny kierowca może donieść gdy i jemu coś się takiego wydarzy.
10.10.2026 16:19
1
1
Hejterzy Maxa znowu spłakani hahah
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się